Cynkownia
Pośrodku jechali obaj jeńcy. Zabrano im broń i przytroczono lassami do koni. Jeńcy nie zdradzili się żadnym spojrzeniem, że wiedzą o bliskości ukrytego przyjaciela. Pochód zniknął. Przez krótki czas słychać było jeszcze monotonne ”totsi-wuw, totsi-wuw!”, potem i te dźwięki ucichły.
Winnetou odwrócił się i nie mówiąc ani słowa opuścił miejsce, w którym stał obok Old Shatterhanda. Po dziesięciu minutach Apacz wrócił prowadząc za cugle konia przypominającego rumaka Old Shatterhanda.
Jestem piękny. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, że zabiegi pielęgnacyjne mojej ślicznej twarzy przynoszą efekty. Zaczynają mi w pracy mówić Metro. Podoba mi się, bo w głębi serca mi zazdroszczą. Codzienne maseczki nawilżające, okresowe wypady do SPA, fryzjer raz w miesiacu i proszę - jakie zmiany. Na siłownie nie będę chodzić, ale zaczyna mi się podobać aerobik. Byłem już kilka
cynkownia i wykupię sobie karnet. Ze wszystkich zabiegów najbardziej nie lubię depilacji. Ale cóż, trzeba pocierpieć, aby być przystojnym gościem.
— Nie wpadnie im na myśl przyjść tutaj. Nie wiedzą, z jakimi i z iloma wrogami mają do czynienia. Będą musieli przede wszystkim myśleć o obronie obozu. Dopiero o świcie mogą coś przedsięwziąć.
— Winnetou postrachem zatrzyma ich w obozie.
Apacz przyłożył lufę rewolweru prawie do samej ziemi. Shatterhand w lot pojął jego zamiar.
— Stój! — rzekł. — Nie powinni zobaczyć blasku wystrzału, bo dowiedzieliby się gdzie jesteśmy.
Farmerka lektury ciekawie konsumuje nierdzewne przekonania.